Linijka słońca, komfort widzenia, nasłonecznienie. Część I

Artykuł 60 Warunków Technicznych mówi o minimalnym czasie nasłonecznienia pomieszczeń. Wymaga się od projektanta zapewnienia przynajmniej trzech godzin w budynkach przeznaczonych na stałe przebywanie ludzi i w pokojach mieszkalnych[1]. Dla śródmieścia [2] zasady są mniej restrykcyjne i zmniejszają obostrzenia do półtorej godziny. Wytyczne są wynikiem “Karty Ateńskiej”, dokumentu uchwalonego w 1930 roku, w którym zapisano: “Należy wymagać od budujących rysunków wykazujących, że w czasie trwanie przesilenia zimowego Słońce dociera do każdego mieszkania przez przynajmniej dwie godziny dziennie”. Współczesne przepisy opierają się na wymaganiach radzieckich (!) z roku 1964 (!), zostały zaadoptowane w 1974 a potem w 1994 roku i obowiązują z niewielkimi zmianami do dzisiaj.

Dzisiaj LEED podbija stawkę i wymaga dokładniejszych obliczeń. Aby dostać punkty i dołączyć do grona LEED Bronze czy Gold musimy zdobyć punkty odpowiednio za spatial daylight autonomy lub illuminance level, które określają np. czas w jakim na daną przestrzeń (wewnątrz, na wysokości 760mm) dociera 300 luxów i 3000 luxów w określonych dniach i godzinach. BREAM definiuje wymagania naświetlania za pomocą współczynnika daylight factor, który mierzy relacje pomiędzy ilością światła wewnątrz i na zewnątrz, oprócz tego uwzględnia między innymi oślepienie od światła słonecznego (glare). Mierzenie glare jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy to coraz częściej powstają budynki z przeszklonymi fasadami. A wszyscy przecież wiemy jakie mają one skutki na komfort użytkowników.

Ciągle wielu architektów używa linijki słońca (sic!). Narzędzia stworzonego przez Mieczysława Twarowskiego i drukowanego od 1996 roku. Niektórzy projektanci używają programu Shadow Analysis, jednak jak pisze Maciej Lose w publikacji zamieszczonej na stronie Dolnośląskiej Izby Architektów jest niemożliwe jest wyznaczenie warunków brzegowych, a Autodesk Revit wykazuje rozbieżności w azymucie do 5 stopni.

Z pomocą mogą nam pośpieszyć narzędzia bardziej współczesne i dokładne, oparte na analizie danych i badaniach naukowców, uwzględniające dane klimatyczne, takie jak Honeybee i Ladybug wraz z pakietem Radiance, czyli nakładki na Grasshoppera. To wiodące narzędzia wykorzystywane nie tylko przez największe pracownie architektoniczne (Henning Larsen Architects, HENN, Sordo Magdaleno, UN Studio), ale również przez inżynierów z biur ARUP czy Buro Happold. Ich zastosowanie przez wiodące pracownie, które odpowiedzialne są setki projektów na całym świecie z pewnością mogą świadczyć o ich skuteczności i poprawności.

W kolejnym poście pokażemy na przykładzie jakie możliwości dają narzędzia parametryczne i jak mogą przyśpieszyć pracę projektanta, polepszyć jakość projektowanej architektury i zwiększyć komfort użytkowników i mieszkańców.

A jak wy sprawdzacie czy budynki, które projektujecie spełniają warunki? Jakie dokumenty składacie do urzędu? Jesteśmy ciekawi Waszych doświadczeń.

[rys 01.] Ilość godzin słońca na elewacji istniejącego budynku z wielkiej płyty w dniu równonocy wiosennej.

————-
[1] Dla kawalerek warunki nie muszą być spełnione, niektórzy projektanci “zapominają” wrysować podział mieszkania na dwa pokoje faulując przyszłych użytkowników. 
[2] Ustawa niestety nie określa co oznacza śródmieście, co bywa wykorzystywane przez nieczyste moce.

Powered by WordPress.com.